Czwartek, 20 sierpnia 2026
Imieniny: Bernard, Samuel, Sobiesław
Polityka krajowa

Rewolucja w podatkach od 2027 roku. Klasa średnia zyska, wielkie firmy zapłacą więcej

19.08.2026 Wideo
Rząd proponuje największą od lat zmianę w systemie podatkowym – wyższy próg dochodowy, nową stawkę i obciążenie największych korporacji. Co to oznacza dla mieszkańców Starachowic?
Wideo Rewolucja w podatkach od 2027 roku. Klasa średnia zyska, wielkie firmy zapłacą więcej

Koniec z podatkowym skokiem – nowa skala PIT od 2027 roku

Już za niespełna dwa lata miliony Polaków odczują realną ulgę w domowych budżetach. Rząd Donalda Tuska przygotował projekt zmian w podatku dochodowym od osób fizycznych, który po raz pierwszy od lat w istotny sposób redefiniuje progi podatkowe. To odpowiedź na rosnące wynagrodzenia, które – jak podkreślają autorzy – od początku obecnej kadencji wzrosły o ponad 30%, przez co coraz więcej osób wpadało w wyższy próg podatkowy, płacąc daninę od każdej kolejnej zarobionej złotówki.

Zgodnie z propozycją, od 2027 r. pierwszy próg podatkowy zostanie podniesiony z obecnych 120 tys. zł do 130 tys. zł, przy zachowaniu stawki 12%. Oznacza to, że osoby zarabiające do tej kwoty rocznie zapłacą mniej, a ich realny dochód rozporządzalny wzrośnie. Dodatkowo wprowadzona zostanie zupełnie nowa, pośrednia stawka 24% dla dochodów w przedziale od 130 tys. zł do 150 tys. zł. Dopiero powyżej tej kwoty obowiązywać będzie najwyższa stawka 32%.

„Jestem przekonany, że po zmianach system podatkowy będzie sprawiedliwszy, a korzyści będą dotyczyły milionów ludzi, którzy dziś ponoszą najcięższe daniny. Chcemy zrównoważyć wysiłek finansowy wszystkich obywateli i obciążyć największe firmy”

Donald Tusk, Prezes Rady Ministrów

3,5 mln podatników skorzysta – nawet 3600 zł w portfelu

Zmiana progów to nie tylko techniczna korekta, ale realne pieniądze dla konkretnych grup zawodowych. Z wyliczeń Ministerstwa Finansów wynika, że na nowych zasadach skorzysta 3,5 mln podatników w całym kraju. Osoby, które obecnie znajdują się w najniekorzystniejszej sytuacji – zarabiające powyżej pierwszego progu i płacące 32% od nadwyżki – będą mogły zaoszczędzić nawet 3600 zł rocznie. To kwota, która dla wielu rodzin oznacza np. wakacyjny wyjazd, zakup sprzętu AGD czy po prostu bezpieczniejszą poduszkę finansową.

Co istotne, reforma została skonstruowana w taki sposób, aby nie obciążać budżetu państwa. To pierwsza od wielu lat zmiana podatkowa, która jest neutralna finansowo dla państwa – koszty ulgi dla klasy średniej pokryją bowiem w dużej mierze największe korporacje. Jak wyjaśniał minister finansów Andrzej Domański, podatek CIT dla największych firm zostanie podniesiony z 19% do 22%, ale tylko dla tych podmiotów, których roczne przychody przekraczają 50 mln euro (ok. 200 mln zł) oraz dla podatkowych grup kapitałowych. Dzięki temu mniejsze przedsiębiorstwa nie odczują żadnych negatywnych skutków.

  • 3,5 mln podatników skorzysta na reformie
  • Oszczędności do 3600 zł rocznie
  • Podwyżka CIT do 22% dla firm z przychodami powyżej 50 mln euro
  • Nowa stawka 24% dla dochodów 130–150 tys. zł
  • Wzrost daniny solidarnościowej do 5% dla dochodów powyżej 1 mln zł
  • Ograniczenie ryczałtu do 250 tys. euro przychodów

Danina solidarnościowa i ryczałt – koniec z nierównościami

Oprócz zmian w skali PIT, rząd zdecydował się na zaostrzenie przepisów wobec najlepiej zarabiających oraz osób korzystających z uproszczonych form opodatkowania. Danina solidarnościowa, która dziś wynosi 4% od dochodów przekraczających 1 mln zł, wzrośnie do 5%. To sygnał, że osoby o najwyższych dochodach powinny w większym stopniu partycypować w kosztach państwa, zwłaszcza w kontekście wydatków na obronność.

Minister Domański zwrócił również uwagę na nierówności w systemie ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych. Obecnie limit przychodów uprawniających do tej formy opodatkowania został podniesiony do 1 mln euro, co – jak oceniają eksperci – faworyzowało osoby o podobnych dochodach, ale wybierające korzystniejsze formy rozliczenia. Rząd proponuje przywrócenie limitu do 250 tys. euro, argumentując, że system musi być bardziej sprawiedliwy i nie może premiować osób, które unikają wyższych stawek.

„Chcemy przywrócić próg do równowartości 250 tys. euro. Często osoby, które mają bardzo podobne dochody, płacą zupełnie różne podatki, w zależności od wybranej formy rozliczenia. System musi być bardziej sprawiedliwy”

Andrzej Domański, Minister Finansów i Gospodarki

Co zmiana oznacza dla mieszkańców Starachowic?

Dla Starachowic, miasta o silnych tradycjach przemysłowych, ale też z dużą grupą pracowników sektora publicznego – nauczycieli, pielęgniarek, urzędników – reforma podatkowa ma szczególne znaczenie. To właśnie przedstawiciele tych zawodów, zarabiający obecnie od 6 do 12 tys. zł miesięcznie, najczęściej wpadali w drugi próg podatkowy. W lokalnych szkołach, szpitalach czy urzędach wielu pracowników z wieloletnim stażem osiąga dochody w okolicach 10–12 tys. zł brutto, co po zmianach pozwoli im zaoszczędzić nawet kilkaset złotych miesięcznie.

Dla lokalnych przedsiębiorców, zwłaszcza z sektora MŚP, które dominują w starachowickiej gospodarce, istotne jest, że podwyżka CIT dotknie wyłącznie największe koncerny. Firmy z przychodami poniżej 200 mln zł nie odczują żadnych zmian, a te, które korzystają z ryczałtu, będą musiały jednak dostosować się do nowego limitu 250 tys. euro. To może być sygnał dla lokalnych doradców podatkowych, by już teraz analizować optymalne formy rozliczenia dla swoich klientów.

Premier Tusk nie ukrywa, że reforma to także test dla prezydenta, który może zawetować ustawę. W kontekście ostatnich sporów o paliwa, szef rządu wprost zaapelował do głowy państwa, by nie chroniła wielkich firm kosztem klasy średniej. „Mam nadzieję, że presja milionów ludzi, którzy czekają na tę decyzję, wywoła impuls w sumieniu pana Prezydenta” – mówił. Mieszkańcy Starachowic mogą zatem śledzić dalsze losy projektu z uwagą, bo od decyzji prezydenta zależeć będzie, czy w 2027 r. w ich portfelach zostanie więcej pieniędzy.

Podatki po nowemu – co dalej?

Projekt zmian w skali podatkowej to dopiero początek drogi legislacyjnej. Zgodnie z zapowiedziami, nowe przepisy mają obowiązywać od 2027 r., co daje czas na konsultacje społeczne i prace parlamentarne. Rząd podkreśla, że reforma jest odpowiedzialna i nie zwiększy deficytu, a jednocześnie wspomoże rozwój gospodarczy, który – jak przypomina – jest najszybszy w całej Unii Europejskiej. Polska gospodarka rośnie w tempie, które pozwala na realne podnoszenie wynagrodzeń, a zmiany w podatkach mają sprawić, że ten wzrost odczują przede wszystkim pracownicy, a nie tylko budżet państwa.

Eksperci zwracają uwagę, że wprowadzenie trzeciego progu (12%, 24%, 32%) upraszcza system i czyni go bardziej progresywnym. Dla przeciętnego Kowalskiego oznacza to mniej skomplikowane rozliczenia i większą przewidywalność. Dla najbogatszych – konieczność płacenia wyższych danin, ale wciąż na poziomie konkurencyjnym w porównaniu z krajami Europy Zachodniej. To balans, który – zdaniem rządu – jest sprawiedliwy społecznie i ekonomicznie uzasadniony.

W Starachowicach, podobnie jak w całym regionie świętokrzyskim, zmiany będą monitorowane przez lokalne organizacje pracodawców i związki zawodowe. Pytanie, czy prezydent podpisze ustawę, pozostaje otwarte. Jedno jest pewne – jeśli reforma wejdzie w życie, odczują ją wszyscy, którzy dziś płacą podatki, a zwłaszcza ci, którzy zarabiają na tyle dobrze, by w końcu poczuć ulgę zamiast podatkowego skoku.